Decyzja.

Kiedy byłem mały, uwielbiałem oglądać obrady sejmu. Najbardziej ze wszystkich podobały się mnie te, kiedy były głosowania. W fotelu miałem przycisk, którym razem z posłami zdecydowałem, czy poprawka, ustawa i inne takie przejdzie, czy też zgodnie z zaleceniem komisji zostanie odrzucona. Oczywiście podnosiłem też rękę, bo przecież marszałek mówił, że kto zechce, niech podniesie rękę i naciśnie przycisk. No więc jak tak bez ręki?

W ten sposób na swój sposób i w swojej głowie współuczestniczyłem w budowaniu państwa. Dziś mogę to robić zupełnie inaczej. I nie na niby.

A czy Ty oddałaś/oddałeś dziś już swój głos?

PS: teraz już wiecie, dlaczego jestem tak popieprzony… 😛