(Nie)Szczęścię.

Na nieszczęście ktoś wymyślił szczęście. I wtedy ludzie* rzucili się w pogoń za nim. Na złamanie karku, na pohybel tym, co to go chcą pozbawić, po trupach i bez trzymanki. A przecież życie byłoby dużo prostsze, gdyby było prostsze.

Oczywistym jest nawiązanie tytułu do tytułu filmu, który byłem obejrzałem. Może nawet i pierwszy akapit by można by w pewnym stopniu pożenić z tym kinem. Ale o filmie tu właśnie się skończy.

Ludzie* sami sobie robią nieszczęście. Niektórzy są w tym nawet mistrzami. A niektórym to lata**. Głupie decyzje, nieprawda, ta ona pogoń, zazdrość, nieufność. Ale przecież nikt nie każe, pod pistoletem nie trzyma. Swoje decyzje, swoje wybory, swoje wszystko swoje.

Osobiście jestem zadowolony. Bywam. Z tego, co udało mi się osiągnąć w wychowaniu Dziecków, w pracy, ze swoich miejsc. Z relacji mniej, bo jestem psujem. Gdybym nie psułbym, pewnie zadowolony bym nie bywałbym, tylko bym byłbym. Z drugiej strony jak nie być zadowolonym, gdy dobra koleżanka po rozstaniu z facetem (ileż ja się nasłuchałem) dała mi nieużywane (!) prezerwatywy, bo jej „już się nie przydadzą” (ileż ja się później nasłuchałem!). Zapas gumek zawsze spoko. Będę miał z czego skręcać pieski jamniki. Albo na następne urodziny będzie jak znalazł. Więc dobrych ludzi mam dookoła. Doceniam niektórych obecność. Że jeszcze są w stanie wytrzymać ze mną.

Swoją drogą, sama się unieszczęścliwiła z tym facetem. Stała się pocieszycielką w rozpadającym się związku, choć ten on facet tak naprawdę wcale nie chciał odejść od żony. Ot, na chwilę go odstawiła. Teraz jest płacz i zgrzytanie zębów. Jak śpiewała Maja, po co Ci to, no po co? Ale ja się tam nie znam, choć sam odszedłem, bo wiedziałem, że to nie ma sensu. On tego nie zrobi, ot taka mała różnica. A mówiłem (kilka miesięcy temu), żeby dała sobie spokój.

Albo jeszcze taki ostatni przypadek. Inna ona lgnie do niego, choć uważa go za dzbana. Głupi, krzywdzący, psujący ją. A ona do niego wracała. Bo po prostu był. Chujowy, ale był. W końcu odeszła, ale zepsucie jej jest tak duże, że sobie nie radzi. Pierdoli się praca, pierdoli się głowa. Ten przynajmniej kawaler, ale to nie zmienia wiele. Odrobinę. A mówiłem (będzie z kilka tygodni temu), żeby dała sobie spokój.

I jeszcze jeden. Chcący, wielokrotnie odrzucany, ale chcący. Podbijający, nawet zachęcany, a mimo wszystko haltowany tuż. W sumie pod tym względem jesteśmy do siebie podobni, bo mnie się też to zdarza. Tylko ja przywykłem, idę dalej, a on nie. A mówiłem (wieki temu), żeby dał sobie spokój.

O, przypomniała mi się jeszcze jedna z rozmów, nawet z tego tygodnia w zasadzie. Rozdarta między sercem a rozumiem. Nieszczęśliwa od dawna. Przyzwyczajona. Kiedyś snuli wielkie plany. Dziś po prostu mają wspólny adres. A mówiłem (lata temu), żeby dała sobie spokój.

A ja? Nie wiem, czy potrzebuję szczęścia. Dochodzę do wniosku powoli, że nic za wszelką cenę. A szczęście to już w ogóle. Czy moim szczęściem nie będzie spokój, autonomia, brak dramatów, brak krzywdy, przeżycie do kolejnego terminu płatności ZUSu, mienie przytulenia od czasu do czasu, bez przesadnego jarania, powolizm. Niekoniecznie brak problemów, bo nie da się nie mieć problemów. Mam milion swoich. No dobra, kilka. Przyjmuję cudze, póki co się nie przelewa, ale pewnie znów zacznie. Za czas jakiś. I wtedy będę musiał chciał ucinać. Odpocząć od ludzi. Każdy chyba ludź* potrzebuje. Wtedy jest trochę lepiej. Bo lepiej jak jest lepiej…


* – mam na myśli siebie.
* – no niekoniecznie mam na myśli siebie

2 odpowiedzi na “(Nie)Szczęścię.”

  1. A co to jest szczęście? Już kiedyś jeden taki Tatarkiewicz próbował określić i nic z tego nie wyszło. Pogoń za ułudą trwa dalej.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Każdy ma swoje. Dla jednego to spokój, innego pokoj, jeszcze ktoś będzie się cieszyć z wagonu pełnego bitkojnów lub innej waluty. Ktoś znajdzie je w dzieciach albo nowej pracy. Nie ma sztywnej definicji. Ani sztywnego przykładu szczęścia.
      W ogóle bieganie jest do dupy. Wolę chodzić.
      I ja!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.